Krzysztof Karoń o tym co dalej

https://www.youtube.com/watch?v=-SGCSH-p3Tk


Prosimy o przekazanie tego materiału innym.

3 komentarze

  1. Panie Karon, jesli zmarly urodzil sie w 1930 to zadnej matury przed wojna nie zrobil bo mial 9 lat jak sie wojna zaczela .

  2. Skoro zmarly urodzil sie w 1930 to zadnej matury przed wojna nie skonczyl. Chyba umie Pan liczy Panie Karon ?

  3. NA KOŃCU cytatu poniżejJEST SUPER NAWIĄZANIE DO „KRADZIEŻY” Krzysztofa Karonia.
    .. Poznaj sposób myślenia, PODSTĘP, PRZEWROTNOŚĆ, ZWODNICZE ILUZJE największego BO MORDERCZEGO I BARBARZYŃSKIEGO WROGA POLAKÓW, dążącego swoim plemiennym zwyczajem nie tylko do wyrzucenia gospodarza z jego domu w podziękowaniu za gościnę ale przy tym do BARBARZYŃSKIEGO ZGWAŁCENIA I MASOWYCH MORDÓW..
    więcej w załączniku teraz cytat :
    cyt. „Moją rolą – mówił stary – było pozyskać stanowisko wśród Polaków i kierować jak najskuteczniej ich postępowaniem. Dlatego musiałem się ochrzcić i schować swe żydostwo. To mi się udało: uchodzimy za Polaków pochodzenia angielskiego. Ale w tym jest jedno nieszczęście: nie mogłem ci dać gruntownego wykształcenia żydowskiego. Ja więcej umiem, niż niejeden rabin; ty nie znasz nawet języka hebrajskiego i najmądrzejsze pisma są dla ciebie niedostępne. Toteż możesz w życiu zająć i pewnie zajmiesz duże, znacznie większe ode mnie stanowisko, ale wśród naszych, w ich władzach wewnętrznych, wysoko zajść nie możesz…
    Co prawda Henrykowi więcej chodziło o stanowisko w życiu i o używanie życia. Stary to widział i mówił o tym z niepokojem:
    – Ja także lubiłem używać życia i nie odmawiałem sobie niczego, gdy mnie stać na to było. Jadłem zawsze i piłem dobrze. Od kobiet też nie uciekałem. To już leży w naszej naturze – dodawał z cynicznym uśmiechem. – Ale ja na każdym kroku pamiętałem o naszej sprawie. I dlatego zrobiłem w życiu wielkie rzeczy. Gdyby nie ja, może by powstania nie było. Berlin beze mnie nie zrobiliby tego, o co mu chodziło. A powstanie nas posunęło dużo naprzód. Patrz, czym byliśmy w tym kraju przed powstaniem, a czym dziś jesteśmy…

    Poruszając ten temat, zawsze się zapałał:

    – Ta ziemia musi być nasza: to już od dawna nasi mędrcy nam mówili. I Niemcy i Moskale i sami Polacy do tego nam pomagają. I trzeba ich popychać, żeby nam coraz więcej pomagali. Ty musisz po mnie przejąć tę robotę, a do tego trzeba wiele rozumu, wiele czujności i ciągłego pamiętania o sprawie. Ja ci nie mówię, żebyś sobie czegokolwiek odmawiał: tylko trzeba panować nad sobą i nic nie popsuć dla przyjemności przede wszystkim sprawa – przyjemność nie ucieknie. A jedno zaniedbanie, jeden błąd mści się okrutnie.

    Henryk zapalał się do roli, którą mu ojciec przeznaczył. Wpojone przez ojca zasady i jakiś głos wewnętrzny mówił mu, że tej sprawie trzeba służyć. Przewyższał starego ambicją i obiecywał sobie większą jeszcze, a przynajmniej świetniejszą rolę od niego odegrać.

    – Z Polakami łatwo – ciągnął stary. – tylko trzeba być mądrym i trzeba ich znać. To są straszni patrioci. Aj, aj, aj, jak oni kochają tę swoją Polskę. Co oni się nad nią naplączą! Co oni jej komplementów nagadają! Trzeba to samo robić. Widzisz, tu na rogu stoi Mickiewicz z gipsu, a przed nim lampka się pali. Oni to widzą i nie masz pojęcia, jak oni mnie za to kochają. Ale za ile groszy dziennie tej oliwy się wypali? To mnie nie zrujnuje. Gdyby oni dostali z powrotem swoje państwo i na nowo by im było wszystko wolno, to ci ręczę, że bez przerwy urządzaliby jubileusze, rocznice, zjazdy, obchody, pochody: staraliby się, żeby ta biedna Polska, co się tyle wycierpiała, miała co dzień jakąś przyjemność. Nie masz pojęcia, jak ich to boli, że Moskale na to nie pozwalają. Jak nie mogą inaczej, to urządzają jubileusz jakiegoś radcy, a po cichu sobie powiadają, że to dla Polski. Trzeba ich do tego zachęcać i brać w tym udział: to ich cieszy, a nam nic nie szkodzi. Lepiej, żeby się bawili dla Polski, niż pracowali dla niej. A gdy przyjdzie odpowiednia chwila, pchnąć ich dalej do krwawych manifestacji, żeby się dali zarzynać i zarzynali Polskę. Tak zrobiliśmy w 63 roku. I w tym jednym roku uszliśmy naprzód więcej, niż przez trzydzieści lat poprzednich. A im przybywa jeszcze jedna rocznica do obchodzenia… – Oni mogliby być niebezpieczni – bo to zdolny naród – całe szczęście, że nie lubią myśleć i nie lubią się często fatygować. Jak się raz wysilą od wielkiego święta, to potem przez cale lata odpoczywają. Łatwo im zaprzątać głowy głupstwami i przeszkadzać w myśleniu i to trzeba stale robić. Czasem znajdzie się wśród nich łajdak mądrzejszy i energiczniejszy – może nam dużo szkody zrobić, szczególnie, jeżeli umie zdobywać sobie wpływ na swoich. Takiego trzeba podpatrywać, czy nie zrobi jakiegoś głupstwa, czy mu się w czym noga nie powinie. Wtedy go pchnąć gwałtownie, żeby się przewalił i więcej nie podniósł. To nie jest tak trudno, bo oni umieją jeden błąd więcej człowiekowi pamiętać, niż całe życie zasług. A tych, co nam dobrze służą, trzeba popierać, wywyższać, wmawiać w nich wielkość…

    Henryk pił chciwie z ust ojca nauki; zapadały one głęboko w jego młodocianą dusze.

    – A co będzie – zapytał raz – gdy oni zmądrzeją? Oni teraz się uczą robić Interesy…

    Stary się roześmiał.

    – Długo muszą się uczyć: nie wiadomo, czy będą mieli czas. To nie tak łatwo umieć chodzić koło pieniędzy. Ja ci ręczę, że oni najpierw nauczą się ordynarnie kląć, niż powiększać polski majątek, i zanim Polskę wzbogacą, już ją rozkradną. I do tego także trzeba ich zachęcać. Ta nauka łatwo przychodzi.
    GDY ułatwisz człowiekowi KRADZIEŻ w jakiejkolwiek formie, już go masz w ręku, już ci musi służyć wiernie i na twoje bogactwo się składać.”
    https://www.google.com/amp/s/dzienniknarodowy.pl/ta-ziemia-musi-byc-nasza-juz-dawna-nasi-medrcy-nam-mowili-dziedzictwo-romana-dmowskiego/amp/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.