Piotr Gursztyn i Piotr Semka

Dla Hitlera nie byliśmy zaporą antybolszewicką


Dokąd zaprowadziłby nas Hitler?

W 1939 r. Polska nie mogła nic zrobić lepiej


Prosimy o przekazanie tego materiału innym.

Jeden komentarz

  1. Trudno się zgodzić z tak stanowczą tezą „Niemcy nie mogły wygrać wojny”. Bo gdy spojrzymy na osiągnięcia Niemców w tej wojnie plus dodamy jeden jedyny przebłysk geniuszu (albo skuteczności wpływu doradców) Hitlera, to mamy obrazek pod tytułem „Niemcy ogłaszają się wyzwolicielem ludów ZSRR spod tyranii sowieckiej” – i kompletne przemeblowanie mapy wojennej. Na wschodzie Hitler zyskuje wielkie kolonie plus ileś państw przyjaznych (jakieś Gruzje, Ukrainy, Uzbekistany itp), na zachodzie nadal trzyma, już spokojny o zaplecze wschodnie, cały Wehrmacht. Może nim, przez tenże przyjazny sojuszniczy Uzbekistan maszeruje w stronę Iranu i Indii.
    Teza „no przecież przyjdą Amerykanie i go rozbiją” brzmi dość nieprzekonująco, gdy patrzymy na „heroizm” Ameryki w jej wojnach. Jasne, USA walczy. Gdy ma wielką przewagę, słabego wroga i pewność wygranej. Czy do ataku na Twierdzę Europa, nie z dwiema czy trzema dywizjami pacnernymi, które się spóźniły do Normandii, ale z całym kompletem tych dywizji, nie muszących już walczyć w Rosji tak ochoczo by US-Army ruszyła? I czy czasem nie dostałaby łomotu, gdyby jednak? Toż Niemcom nie tak znów wiele zabrakło, by desant zepchnąć do morza.
    Argument „bomba atomowa” też nie jest taki bombowy. Bo gdyby w okolicy roku 1942 Hitler uwolnił narody ZSRR od bolszewizmu i zyskał tam pokój, to nie tylko miałby więcej forsy i środków (a i w końcu surowców) na wojowanie przeciw Zachodowi. Ale i więcej czasu oraz tych samych środków dla swych uczonych – którzy też nad bronią atomową pracowali. Kto byłby szybszy?
    Więc to wcale nie jest takie oczywiste – jak by wyglądał finał wojny światowej, gdyby ZSRR padł i ocean rozdzielił walczących. Znając Anglosasów z ich pragmatyzmem i brakiem sentymentów – pewnie by zawarli pokój i pogodzili się z nowym podziałem świata: Niemiecka Europa, jej wasale na obszarze zachodniego ZSRR, pewnie jakaś amerykańska Syberia… I spoko, da się żyć. Nastałaby naturalnie Zimna Wojna, jak ze Stalinem, naturalnie byłoby gdzieś tam po drugiej stronie globusa Imperium Zła, ale Ameryka i chroniona przez nią Brytania mogłyby sobie spokojnie żyć, tak jak spokojnie żyły, ścigając się na zbrojenia ze Związkiem Radzieckim.
    Naturalnie jak by na tym wyszła Polska – kompletnie nie wiemy. Może faktycznie gorzej niż na realnym przebiegu historii. Ale może nie. Jedno jest natomiast dla mnie pewne: że nie było niczego pewnego w roku 1941 czy wcześniej, w 1939 i dzieje naprawdę mogły potoczyć się mocno inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.